Katastrofa lotnicza na Teneryfie nadal budzi emocje

Katastrofa lotnicza na Teneryfie nadal budzi emocje

Starsi mieszkańcy wyspy ciągle mają w pamięci tragedię, jaka wydarzyła się na Teneryfie w 1977 roku. Do dziś nosi ona miano największej katastrofy lotniczej w lotnictwie cywilnym. Tragedia ta rozpoczęła się fałszywym alarmem bombowym na lotnisku Gran Canaria. Wszystkie loty, które miały zostać tam przyjęte zostały przekierowane na lotnisko na Teneryfie. Te jednak było bardzo małe i nie było w stanie przyjąć dużej ilości samolotów. W dniu katastrofy na lotnisku była ogromna mgła. Piloci samolotów musieli polegać tylko i wyłącznie na poleceniach kontrolerów. Na lotnisku kilka godzin spędziły dwa samoloty oraz ich pasażerowie. Czekali na pozwolenie na lot. W końcu oba samoloty mogły wyruszyć. Nadal jednak panowała mgła. Nieścisłe i niezrozumiałe komunikaty doprowadziły do tego, że oba samoloty zderzyły się ze sobą. Jeden z nich w chwili zderzenia poruszał się z prędkością 290 kilometrów na godzinę. Jeden z pilotów chciał ustrzec się przed zderzeniem i próbował podnieść w powietrze maszynę. Jednak nie udało się. I to właśnie ten samolot uderzył w ziemię i eksplodował. Nikt na pokładzie tego samolotu nie ocalał. Kilka osób z drugiego samolotu także zmarło na wskutek odniesionych obrażeń. Łącznie w katastrofie tej zginęło 335 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych – mniej lub bardziej. Niektórzy z nich zmarli w szpitalu. Katastrofa ta wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami Teneryfy ale całym światem.